Br. Raniero Cantalamessa, ofmcap
Home > Ksi±żki > ksi±żek
Scegli la lingua Segnala la pagina Stampa questa pagina Torna indietro
Fr. Raniero Cantalamessa, ofmcap
 
Raniero Cantalamessa, OFMCap Home
Raniero Cantalamessa, OFMCap
Konferencje i kazania
Raniero Cantalamessa, OFMCap Video
Raniero Cantalamessa, OFMCap Audio
Raniero Cantalamessa Ksi±żki
Raniero Cantalamessa, OFMCap Album fotograficzny
Raniero Cantalamessa, OFMCap Zmień język
 
Ksi±żki
 
Ubóstwo
2001 - ESPE,  Kraków.
 
Raniero Cantalamessa





Zobacz w księgarni internetowej.
WPROWADZENIE
Po opublikowaniu dwóch książek na temat posłuszeństwa i czystości, wielu zachęcało mnie do poświęcenia podobnej refleksji tematowi ubóstwa, wyrażając nawet swoje zdziwienie, że tak bardzo się z tym ociągałem. Chciałbym wyjaśnić powód tego opóźnienia czyniąc pewne wyznanie. Dwa lub trzy razy, w przeszłości, próbowałem podjąć temat ubóstwa w Adwentowym przepowiadaniu w Domu Papieskim. Raz nawet wydrukowałem i rozesłałem już program obejmujący ten temat. W ostatniej jednak chwili zostałem zmuszony do wycofania się. Czułem się bowiem zupełnie niegodny i niezdolny do podjęcia się tego zadania. Wydawało mi się to brakiem szacunku wobec ubogich oraz grzechem hipokryzji. Z jakąż odwagą - myślałem sobie wtedy - mówimy o ubóstwie, kiedy to, co między nami można byłoby uznać za niemalże heroiczne ubóstwo, dla milionów ludzkich istnień jest najzwyklejszą codziennością, jeśli nie wręcz luksusem? Praktykowany przez całe życie post “o chlebie i wodzie” mógłby dla nas oznaczać szczyt surowości, podczas gdy dla milionów ludzi “zapewniony chleb i woda” stanowią już pewnego rodzaju senne marzenia.

W jaki zatem sposób pokonałem tym razem moje trudności? Przede wszystkim odwołując się do przykładu Chrystusa. W czasach Jezusa, w Galilei i gdzie indziej, ubóstwo mas było może mniejsze niż dzisiaj? A jednak to nie powstrzymało Jezusa od proponowania ideału ubóstwa. Co więcej, z tej sytuacji ubóstwa należy uczynić jeszcze jeden swego rodzaju bodziec, aby odkryć ideał dobrowolnego ubóstwa oraz umiarkowania i prostoty życia. Co bowiem jest powodem istnienia i podtrzymuje stan ubóstwa wielu ludzi, jeżeli nie właśnie nieumiarkowane dążenie do bogactwa i wygody ze strony niektórych? I któż jest zdolny tak naprawdę zrozumieć i poświęcić się sprawie ubogich, jeżeli nie właśnie ci, którzy dobrowolnie wybrali ubóstwo?

Pomyślałem sobie, że jest ktoś, kto ma absolutne prawo mówić także dzisiaj o ubóstwie: to Jezus Chrystus. Pozwolę więc, o ile to tylko możliwe, by to On bezpośrednio do nas przemawiał. Słowo Boże jest “żywe i wieczne” oraz niewyczerpane. Także dzisiaj ma nam ono coś nowego do powiedzenia o ubóstwie. W świetle słowa Bożego pragniemy zrozumieć naszą rzeczywistość; obracajmy słowami Boga jak ognistymi mieczami, lub jak latarniami, które w nocy przeszukują morze, odcinek za odcinkiem. Albo raczej, to my stańmy przed nimi, jak przed zwierciadłem i przejrzyjmy się w nich.

Pomogło mi także wspomnienie mego Serafickiego Ojca św. Franciszka. W swojej Regule, przedstawiwszy uprzednio swym naśladowcom ideał najwyższego ubóstwa, pisze: «Upominam ich (braci) i przestrzegam, aby nie gardzili ludźmi i nie sądzili ich, gdy zobaczą ich ubranych w miękkie i barwne szaty i spożywających wyszukane potrawy i napoje, lecz niech każdy raczej siebie samego sądzi i sobą gardzi». Możliwe jest zatem mówienie o ubóstwie używając klucza wyłącznie pozytywnego, nie oskarżając nikogo, poza sobą samym. Tym, co zawsze niweczyło przepowiadanie ubóstwa w chrześcijaństwie i rzucało nań cień podejrzenia, była tendencja do wymagania go od innych i czynienia z ubóstwa głównego punktu oskarżenia przeciwko komuś.

Wielkość i nowość Franciszka polega na tym, że przełamał on ten nawyk. W epoce, w której wielu głośno oskarżało Kościół instytucjonalny o bogactwo i korupcję, on wymazał ze swego życia wszelką naganę, wykluczył jakiekolwiek “przeciwko”. Nie był polemiczny wobec Kościoła hierarchicznego, lecz także nie chciał polemizować z tymi, którzy z Kościołem polemizowali, z heretykami. Był najlepszym przykładem tego, co Yves Congar określił jako «prawdziwą reformę» w Kościele: reformą nie na drodze krytyki, ale świętości.

Dla mnie, powstrzymanie się od jakiejkolwiek krytyki zwróconej przeciwko innym, powinno być o wiele prostsze niż dla św. Franciszka. On sam był ubogi; ja niestety nie jestem, a przynajmniej nie wystarczająco. Jeden ze starożytnych Ojców, komuś, kto z obowiązku zmuszony był do mówienia o sprawach duchowych, do jakich nie dorastał jeszcze życiem, dawał taką oto radę: «Mów o tym jak ten, kto należy do kategorii uczniów, a nie jako mający autorytet, upokorzywszy twą duszę i uczyniwszy się mniejszym od każdego twego słuchacza». To właśnie w ten sposób spróbuję mówić o ubóstwie w toku tych medytacji. Chcę naśladować Grzegorza Wielkiego, który w podobnej sytuacji powiedział: «Będę mówił, aby miecz słowa Bożego, przechodząc przeze mnie i docierając do bliźniego, przeszył mu serce. Będę przemawiał, aby dzięki mnie słowo Boże rozbrzmiewało także przeciwko mnie samemu».

Staniemy razem przed zwierciadłem słowa Bożego i tam “niech każdy bada siebie samego” (por. 1 Kor 11, 28). Siebie samego, nie innych. Nie spędzimy jednak całego czasu na badaniu biblijnej nauki o ubóstwie, jego rozwoju i różnych formach, pozabiblijnych jego odpowiednikach, bez odniesienia do nas samych. Byłoby to – jak ktoś kiedyś powiedział – spoglądaniem na lustro, a nie przeglądaniem się w lustrze; oznaczałoby to przebiegłość zmierzającą do zneutralizowania słowa Bożego i odsunięcia w nieskończoność jego wypełnienia.

Trudność, którą do tej pory starałem się opisać, można by nazwać trudnością subiektywną, jaką spotyka się dzisiaj w mówieniu o ubóstwie, to znaczy zależną od tego, kto musi przemawiać. Lecz istnieje też trudność obiektywna, czyli zależna od samego przedmiotu ubóstwa. Ubóstwo jest słowem dwuznacznym. Należy do tych terminów, które mogą mieć zarówno negatywne jak i pozytywne znaczenie, jak na przykład łacińskie słowo sacer, które czasem może oznaczać poświęcony, czasem zaś godny potępienia. Samo Pismo św. posługuje się słowem “ubóstwo” raz w znaczeniu negatywnym, dla oznaczenia czegoś złego, innym razem w znaczeniu pozytywnym, dla wyrażenia pewnego dobra. To samo dotyczy słowa “bogactwo”. Znaczenie obu terminów zmienia się w zależności od punktu widzenia.

Na przestrzeni wieków ta dwuznaczność przetrwała, a nawet się powiększyła, tak że wydaje się niemożliwe jakiekolwiek twierdzenie na temat ubóstwa czy bogactwa, które po uważnym przyjrzeniu się mu, nie okazałoby się nagle cząstkowe lub nawet fałszywe. Ubóstwo i bogactwo nie są doprawdy pojęciami “jasnymi i wyraźnymi”. Opierają się jakiejkolwiek próbie sztywnej racjonalizacji. W pokonaniu tej obiektywnej trudności pomogło mi rozróżnienie, które przejąłem od pewnego współczesnego autora. Wyróżnia on dwa ubóstwa: ubóstwo materialne i ubóstwo duchowe, a w każdym z nich z kolei dwa inne jeszcze ubóstwa: jedno złe i drugie dobre. W ten sposób otrzymujemy cztery typy ubóstwa, które tak oto można opisać:

1. ubóstwo materialne negatywne, które dehumanizuje i które należy zwalczać: ubóstwo jako kondycja społeczna znoszona w cierpieniu;
2. ubóstwo materialne pozytywne, które wyzwala i wynosi: ubóstwo jako ideał ewangeliczny godny pielęgnowania;
3. Ubóstwo duchowe negatywne, które jest brakiem dóbr duchowych i prawdziwych wartości ludzkich: ubóstwo bogatych;
4. Ubóstwo duchowe pozytywne, na które składa się pokora i zaufanie do Boga, będące najpiękniejszym owocem wyrosłym na drzewie ubóstwa biblijnego: bogactwo ubogich.

W czterech rozdziałach – odpowiadających czterem medytacjom przeprowadzonym w Domu Papieskim w czasie Adwentu 1994 – zajmiemy się zatem tymi różnymi formami lub aspektami ubóstwa, zachowując pierwotną atmosferę Bożonarodzeniową, tak bardzo pożyteczną dla zrozumienia przesłania chrześcijańskiego ubóstwa.

Duch Święty, wzywany przez liturgię jako “ojciec ubogich” (pater pauperum), niech nam dopomoże w ochoczym przyjęciu radosnej nowiny przyniesionej ubogim, stwarzając w nas “ducha mocy” zdecydowanego na wprowadzenie jej w czyn.
 
Webmaster © Br. Raniero Cantalamessa, OFMCap - 2003-2007