|
|
|
| Książki |
|
|
|
| |
| Wejście na górę Synaj |
|
| 1996 - SSL, Warszawa. |
| |
W poszukiwaniu Boga Żywego.
OD TŁUMACZA
31 rozdziałów książki stanowi w zamyśle Autora jakby tyleż stopni, po których czytelnik wspina się na szczyt tej góry, góry duchowej, która nie tyle jest jakąś rzeczywistością zewnętrzną, ile raczej znajduje się w naszym wnętrzu. Jest to wchodzenie mające na celu spotkanie z Bogiem żywym. Z Bogiem żywym spotykamy się na drogach Ewangelii, odczytywanej w Duchu Świętym. Włoski wydawca książki pisze: "Spotkanie z Bogiem żywym dokonuje się na końcu pewnego procesu oczyszczenia, ogołocenia się, wyniszczenia własnego ja. Możemy osiągnąć ten cel poprzez adorację i pragnienie. Adorować to wznosić ku Bogu hymn milczenia. Pragnienie zaś jest syntezą wiary, nadziei i miłości. Nie osiąga się świętości, nie pragnąc jej. Do Boga można się zbliżyć poprzez pragnienia naszej duszy". W nawiązaniu do tej książki Autor wygłosił w roku 1995 telewizyjne rekolekcje wielkopostne (Telewizja "Telepace"). Niniejszego tłumaczenia dokonano w oparciu o poprawiony przez o. Cantalamessę tekst, przygotowany do czwartego wydania włoskiego.
o. Andrzej Józef Zębik OFMCap.
OD AUTORA
Droga czytelniczko, drogi czytelniku! Podjąć się lektury jakiejś książki to tak, jakby się rozpoczynało nową podróż. Jest więc rzeczą słuszną, żebym od razu powiedział ci, dokąd prowadzi podróż, którą rozpoczynasz, zaczynając czytać tę książkę. W którym kierunku się zwracamy? Kierujemy się ku górze Synaj, by tam szukać jakichś śladów, które by nam mówiły o Bogu żywym. Pielgrzymi, udający się na Synaj materialny, rankiem, gdy jeszcze jest ciemno i dosyć chłodno, opuszczają klasztor, w którym spędzili noc, i w milczeniu, samotnie lub w małych grupkach, zaczynają wchodzić po niezliczonych schodkach, tak, by znaleźć się na szczycie w chwili wschodu słońca i w ten sposób móc podziwiać stamtąd ten wspaniały widok. Będziemy postępować podobnie. Będziemy wchodzić na nasz duchowy Synaj, by z niego kontemplować Tego, którego słońce jest zaledwie bladym odblaskiem. Po to, byśmy i my także, na ile to możliwe i tak jak On pozwoli, mieli naszą małą teofanię, czyli objawienie Boga. Naszymi przewodnikami będą Mojżesz i Eliasz, a z nimi tylu innych powracających z Synaju. Synaj jest górą tajemniczą. która może być wszędzie, a równocześnie w żadnym określonym miejscu. Przejawia się to także w jej nazwie: raz nazywa się górą Horeb, innym razem górą Synaj. Jedna rzecz jest pewna, że jest to "góra Boga". I tak ważne jest to, co się dokonuje na tej górze, że tak, jak mówi się o "Bogu Abrahama", tak samo mówi się o "Bogu Synaju" (por. Ps 68, 9 [w BT, patrz: przypis -p. tł.]; Sdz 5, 5-Autor powołuje się tu na tł. wł. -p. tł.). Ktokolwiek by szedł "przez czterdzieści dni i nocy", niezależnie od tego, gdzie zaczął swoją podróż, zawsze kończy ją na tej górze. Mojżesz, gdy jeszcze był uciekinierem w Madianie, pewnego dnia "zaprowadzi! owce w głąb pustyni i przyszedł do Bożej góry Horeb", gdzie właśnie miał wizję Boga w krzewie ognistym i objawienie imienia Bożego (por. Wj 3, lnn). Również Eliasz szedł "czterdzieści dni i czterdzieści nocy aż do Bożej góry Horeb" (1 Kr119, 8). Jest to góra, na którą i my chcemy się wspinać. Kto jednak "wstąpi na górę Pana?" (por. Ps 24, 3). Kto ośmieli się podjąć taką podróż? Pismo Święte daje nam odpowiedź w tym prostym zdaniu: "Mojżesz wstąpił do Boga, a Pan zawołał na niego z góry" (Wj 19, 3). Mojżesz wstąpił. a Pan go zawołał. Wstąpi!, ponieważ Pan go zawołał Przed jakąkolwiek naszą inicjatywą jest inicjatywa Boża. To On woła, On zaprasza; jeśli czytasz te słowa, to znak, że On wzywa także ciebie. Wołanie Boga. Jak jest delikatne i jak potężne! Zwierzę czuje zew puszczy. Mężczyzna czuje się przyciągany przez kobietę, kobieta słyszy wołanie mężczyzny. Jednakże nieskończenie głębsze jest wołanie Boga, które dusza słyszy, choć to wezwanie ma inny charakter. "Stworzyłeś nas bowiem jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie". "Wstąp do mnie", mówi Bóg do Mojżesza (Wj 19,4; 24, 12). Jest tam Ktoś, kto nas woła i oczekuje. My Go szukamy, ponieważ On szukał nas pierwszy. Więcej, nie szukalibyśmy Go, gdybyśmy Go już nie znaleźli. "Jak możesz szukać - mówił święty mnich - czegoś, czego nie zgubiłeś? Może szukać Boga tylko ten, który Go poznaj i potem utracił". To jest sytuacja nas wszystkich, stworzonych na "obraz Boży". W każdym z nas płacze wyrzucony z raju Adam, który nie ogląda już "pogodnego i łagodnego" oblicza swego Boga. Szybko odkryjemy, że góra, na którą chcemy wejść, nie jest poza nami, ale w nas. Tak, że możemy naszymi uczynić słowa poety mistycznego i powiedzieć: "Ja jestem górą w Bogu, muszę wspiąć się na siebie samego, aby Bóg odsłonił mi swoje kochane oblicze".Synaj jednak jest górą stromą. Szukanie Boga żywego niesie dziś trudności i nowe przeszkody, które nie istniały w czasach Ojców czy wtedy, gdy św. Bonawentura pisał swoje itinerarium mentis in Deum (Droga umysłu do Boga). Większość tych dawnych dróg do Boga okazuje się dziś nie do przebycia, czy też po prostu są to drogi. po których człowiek współczesny nie chodzi, nie jest przyzwyczajony do wznoszenia się po stopniach spekulacji, ponieważ jest otwarty na doświadczenia natury historycznej i egzystencjalnej. My musimy wchodzić na dzisiejszy Synaj, nie na Synaj idylliczny i pozaczasowy. Pragniemy spotkać Boga, który żyje dzisiaj, a nie tylko poznawać Boga, który żył w przeszłości. Chcemy, jeśli to możliwe, odnaleźć znaczenie Boga żyjącego, którego potrzebę zauważa się tak ostro w otaczającym nas świecie. Będziemy starać się czynić to, co robi mądry pisarz, oddający na służbę Królestwa nova et vetera, rzeczy nowe i stare, poglądy starożytnych i poglądy współczesnych. Wiemy, że Boga żyjącego lepiej poznaje się z doświadczenia niż z dociekań rozumowych, bardziej jakby przez "zarażenie się" Nim niż przez dyskusje. Dlatego będziemy często odwoływać się do znanych spotkań niektórych ludzi z Bogiem, chcąc w ten sposób jakby bezpośrednio usłyszeć głos, który dociera do nas spośród "mnóstwa świadków, którzy nas otaczają" (por. Hbr 12, l). Chcemy przyjąć zaproszenie, które Bóg kieruje do ludzi z kart Pisma Świętego: "Zatrzymajcie się, a we mnie uznajcie Boga" (Ps 46, 11). "Zatrzymajcie się", to znaczy, przestańcie się niepokoić, uspokójcie się, albo także, jak się kiedyś mówiło, weźcie sobie odpoczynek (vacate) od wszystkiego i od wszystkich, aby nauczyć się tej jednej rzeczy, która ma jednak większe znaczenie niż życie: że Ja jestem Bogiem. Szukajmy więc w Bogu naszej mocy i postanówmy w naszym sercu podjąć "świętą podróż". Powiedzmy Mu z wiarą i pokorą: "Szukam, o Panie, Twojego oblicza. Swego oblicza nie zakrywaj przede mną" (Ps 27, 8n). |
|
| |
|
|