|
|
|
| Modlitwa w Duchu |
|
|
2007-05-24- Wsłuchani w Ducha Świętego, Wydawnictwo M, Kraków |
|
Posłuchajmy, co mówi św. Paweł na temat modlitwy: "Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, (wie), że przyczynia się za Świętymi zgodnie z wolą Bożą" (Rz 8, 26-28). Duch Święty stanowiąc podstawę naszego życia stanowi także podstawę naszej modlitwy.
Muszę się przyznać, że za każdym razem, gdy mam mówić o modlitwie, czuję się trochę zabawnie. Kiedyś skarżyłem się Panu mówiąc Mu: "Panie! Jeśli chcesz, bym na całym świecie mówił o modlitwie, czemu nie sprawisz, żeby moja modlitwa była trochę lepsza? Jest ona tak nędzna!" Zrozumiałem wtedy, że Pan odpowiada mi w bardzo prosty sposób (nie tak jak odpowiedział św. Franciszkowi): "Raniero, o czym mówisz z większym zapałem? O rzeczach, których pragniesz, czy o rzeczach, które posiadasz?" Odpowiedziałem na to: "Panie! Oczywiście, że o rzeczach, których pragnę!" Wtedy Pan powiedział mi: "A więc w drogę! Pragnij modlitwy i mów modlitwie!" Kiedy więc będziecie słuchać tego, co powiem modlitwie, nie myślcie, że ja wiem o czym mówię.
Święty Paweł mówił, że Duch wstawia się za nas błaganiami, "których nie można wyrazić słowami". Jeżeli zrozumiemy o czym mówi, o co błaga Duch, uchwycimy prawdziwą tajemnicę modlitwy. To, o czym mówi Duch Święty w naszych sercach, jest tym samym, co przekazuje nam On przez Biblię. Duch Święty obecny w Biblii jest także obecny w naszych sercach. To zasada dogmatyczna, teologiczna. Duch Święty, który mówił przez proroków w Piśmie, kontynuuje teraz swoją mowę w nauce Kościoła.
Modlitwa w Starym Testamencie
Co trzeba więc zrobić, by poznać tajemnicę modlitwy, by dowiedzieć się, w jaki sposób Duch Święty modli się w nas? Trzeba zajrzeć do Biblii, zobaczyć, jak modlili się opisani w Biblii wielcy ludzie modlitwy i oprzeć się na ich przykładzie. Przyjrzyjmy się najpierw Abrahamowi, który usiłował ocalić Sodomę i Gomorę. Modląc się w tej sprawie zaczął od słów: Panie, czy zamierzasz wygubić sprawiedliwych wespół z bezbożnymi? (Rdz 18,23), co w istocie znaczyło: "Nie mogę uwierzyć, że chcesz uczynić coś takiego!" Później Abraham zaczął prosić: "Panie, ocal to miasto, jeżeli jest tam pięćdziesięciu sprawiedliwych, czterdziestu... " itd. Za każdym razem powtarzał: "Jakże zarozumiały jestem, że ośmielam się mówić w ten sposób do mego Pana... " A mimo to nie przestawał w ten sposób mówić! Widzimy więc, że modlitwa biblijna jest bardzo śmiała, wolna. Dominuje w niej uczucie zaufania, zawierzenia Bogu.
Spójrzmy teraz na Mojżesza. Mojżesz prawie ciągle się modlił. Myślimy o nim jako o człowieku walki, jako o wielkim prawodawcy, ale jeśli przeczytamy jego dzieje uważnie, zobaczymy, że Mojżesz większą część swojego czasu spędzał na modlitwie. Miał nawet specjalnego człowieka, który chodził za nim i od czasu do czasu rozstawiał namiot, by Mojżesz mógł stanąć przed obliczem Pana.
Raz Mojżesz otrzymał cudowną radę od swojego teścia Jetry, który widząc, że Mojżesz zajmuje się zbyt wieloma sprawami, rzekł: Nie może tak dalej być! Ty sam wstawiaj się przed Bogiem za ludem Izraela i ty sam przedkładaj jego sprawy Bogu, natomiast wybierz ludzi, którzy będą zbierać te sprawy i przedstawiać je tobie (zob. Wj 18, 19-23). Myślę, że rada Jetry jest bardzo cenna dla liderów grup charyzmatycznych.
Pewnego dnia Mojżesz modlił się na górze. Nagle ukazał mu się Pan i powiedział: Zejdź szybko na dół, gdyż sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłem z ziemi egipskiej (zob. Wj 32, 7). Mojżesz jednak nie zbiegł z góry, lecz odpowiedział Panu: Dlaczego, Panie, płonie gniew Twój przeciw ludowi Twojemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką mocą i silną ręką? (Wj 32, 11). Tradycja żydowska, rabini tłumaczący ten fragment, bardzo dobrze wiedzą, że Mojżesz chciał przez to powiedzieć: "Panie, kiedy ten lud pozostaje wierny, to wtedy jest to Twój lud, który Ty wyprowadziłeś z Egiptu. Kiedy zaś ten lud zbudował złotego cielca, stał się nagle moim ludem, który ja wyprowadziłem z Egiptu?"
Po tych słowach, Pan zaczyna mówić do Mojżesza w inny sposób: Zostaw Mnie przeto w spokoju, aby rozpalił się gniew Mój na nich. Chcę ich wyniszczyć a ciebie uczynić wielkim ludem (Wj 32, 10). Mojżesz zaś w odpowiedzi decyduje się na szantaż. Mówi do Pana mniej więcej tymi słowami: O nie, Panie! Ludzie dookoła zaczną rozpowiadać, że nie mogłeś, nie byłeś w stanie zaprowadzić tych ludzi do Ziemi Obiecanej! (zob. Wj 32, 12-14). Po tych słowach Pan cofnął swoją decyzję zniszczenia ludu Izraela.
Popatrzmy teraz na Psalmy - modlitwy natchnione przez Ducha Świętego. W Psalmie 10 czytamy np.: Dlaczego z dala stoisz, o Panie, w czasach ucisku się kryjesz? (Ps 10, 1). Jak widać, modlitwy w Biblii są śmiałe i odważne. W czym więc tkwi tajemnica ich wielkości? Czy Bóg zachęca ludzi do tego, by go atakowali, by Go nie szanowali? Nie! Tajemnica tych modlitw tkwi niezupełnie w tym, co mówią modlący się, ale co noszą w głębi swoich serc. Ludzie, o których mówi Biblia są ludźmi Bożymi, religijnymi. Znaczy to, że Bóg jest w ich życiu Bogiem w pełni i jest tak bardzo Bogiem, że w oparciu o to mogą mówić do Niego wszystko, wszystko. Na tym właśnie polega tajemnica wielkości ich modlitwy. Biblia poucza nas o tym, że dla Boga ważne jest to, co mamy w sercu, a nie to, co na ustach.
W Biblii znajduje się bardzo piękny przykład modlitwy serca. To przykład Hioba. Hiob był człowiekiem religijnym, wierzącym, przyjacielem Boga. Bóg chciał sprawdzić jego wierność i poddał go strasznej próbie. Uderzył w jego rodzinę, w dobra, w niego samego - we wszystko. Biblia mówi, że kiedy Bóg zesłał te nieszczęścia Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, padł na ziemię, oddał pokłon i rzekł:
Nagi wyszedłem z łona matki mojej i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione (Hi 1, 20-21). Jestem pewny, że Hiob wypowiedział te słowa bardzo szybko, gwałtownie, gdyż nie wiedział, czy uda mu się dokończyć.
A później zaczął lamentować, skarżyć się Bogu. Przyjaciele przybyli, aby go pocieszyć a on powiedział ,,0 ja nieszczęsny!" Przyjaciele zaś odpowiedzieli mu: Szczęśliwy, kogo Bóg karci (Hi 5, 17). Cała Księga Hioba wygląda w ten sposób: z jednej strony widzimy lamentującego Hioba, który pyta Boga: "Dlaczego to zrobiłeś? Cóż Ci uczyniłem? Dlaczego o mnie zapomniałeś?" A z drugiej strony przyjaciele Hioba, którzy bronią Boga a czynią to tak, jak księga teologiczna. W rozdziale czterdziestym przemówił sam Bóg. Zwrócił się do Hioba i Hiob posłuchał Jego głosu i upokorzył się mówiąc: Mówiłem zbyt dużo. Teraz znam Ciebie, teraz położę rękę na ustach i nie będę więcej mówił (zob. Hi 40, 3-5).
Wtedy Bóg zwrócił się do przyjaciół Hioba mówiąc: Mój gniew zapłonął przeciwko wam, ponieważ nie mówi/iście o mnie prawdy, jak mój sługa Hiob (zob. Hi 14, 7). Czy to nie dziwne? Obrona Boga staje się Jego oskarżeniem a wyrzuty Mu czynione - Jego obroną. Dlaczego? Dlatego, że Bóg nie patrzy na to, co na zewnątrz, ale na serce człowieka. Bóg wiedział, że serce Hioba pozostało nienaruszone, mimo iż On sam był zrujnowany i rozdarty. Wiedział też, że Hiob nie mógł zrozumieć swojego cierpienia, ponieważ Jezus się jeszcze nie narodził.
Modlitwa Jezusa
Przejdźmy teraz do Nowego Testamentu i przyjrzyjmy się modlitwie Jezusa. Hiob jest "figurą" Jezusa, typem człowieka cierpiącego niezasłużenie. W życiu Jezusa znajdujemy coś zbliżonego do księgi Hioba. Z jednej strony widzimy "przyjaciół" Boga - faryzeuszy, pisarzy, którzy oskarżając Jezusa bronią przecież Boga. Z drugiej strony widzimy Jezusa mówiącego: Kto z was udowodni mi grzech? (J 8, 46). A na końcu znów przybywa Bóg, by nagrodzić Jezusa Zmartwychwstaniem i czyni go Panem pokonując Jego wrogów.
W Jezusie odnajdujemy przykład idealnej modlitwy - modlitwy Syna. Jezus zawsze pragnął tego, czego pragnął Bóg Ojciec, więc Bóg Ojciec zawsze pragnął tego, o co prosił Jezus. Na tym właśnie polega idealna modlitwa. Słowo Boże mówiące o życiu Jezusa poucza nas, że najważniejsze w naszej modlitwie jest nie to, co mówimy, ale to, jacy jesteśmy. Dzięki Duchowi Świętemu mamy teraz nowe serca a mając nowe serca mamy nową modlitwę. Na tym właśnie polega Dobra Nowina o modlitwie! Cudowna modlitwa inspirowana przez Ducha Świętego, którą widzimy w całej Biblii, została dana osobiście każdemu z nas. Poczuliśmy piękny smak tej modlitwy, ponieważ otrzymaliśmy Ducha, Tego, który modli się poprzez Biblię, Tego, który modlił się w Jezusie i Tego, który chce kontynuować modlitwę w Ciele Jezusa Chrystusa.
Duch odnawia w nas modlitwę Jezusa. Jezus spędzał na modlitwie długie godziny, całe dnie. Modlił się samotnie w górach, na pustyni, we dnie i w nocy. Czy możecie sobie wyobrazić co znaczył dla Boga Ojca ten moment w historii Wszechświata, kiedy Syn Boży się modlił? Teraz Duch Święty chce kontynuować tę modlitwę w nas. Dlatego właśnie Duch Święty przychodząc do nas, woła: "Abba, Ojcze". Dlaczego Duch Święty woła: "Abba"? Czy On jest Synem Boga? Synem Ojca?ˇ Nie. Duch Święty nie jest zrodzony z Ojca, jedynie od Niego pochodzi. Zatem nie może powiedzieć od siebie do Boga Ojca: "Ojcze! Abba!" On woła: "Abba", ponieważ jest Duchem Syna. Jest Duchem Świętym, trzecią osobą Trójcy Świętej, ale jest też Duchem Jezusa Chrystusa, Duchem Syna.
Jeden z Ojców Kościoła ukazuje to bardzo dokładnie mówiąc, że kiedy Duch Święty uczy nas wołać "Abba", jest jak matka, ucząca swe dzieci mówić "Tata", która powtarza to słowo, mimo że będąc żoną nie może mówić do swojego męża: "Tato". Wraz z dziećmi mówi: "Tato", dopóki one się do tego nie przyzwyczają, dopóki nie będą wołały ojca nawet przez sen. Duch Święty tworzy w nas uczucie synostwa. On jest Duchem synostwa i łączy się z naszym Duchem po to, byśmy świadczyli, że jesteśmy dziećmi Bożymi.
Czasem Duch Święty powołuje nas do doświadczenia uczucia synostwa Bożego przez ukazanie nam majestatu Boga, Jego potęgi, Jego świętości i siły tworzenia. Kiedy tak się stanie, człowiek milknie oniemiały, nie może nawet wyszeptać: "Ojcze nasz". Znam osoby, które w chwilę po chrzcie w Duchu Świętym nie były w stanie powiedzieć: "Ojcze nasz", bo wtedy dotarło do nich prawdziwe znaczenie tych słów.
Co znaczy powiedzieć do Boga: "Jesteś moim Ojcem!"? Gdy matka mówi do swojego dziecka: "Jesteś moje! Jesteś moim dzieckiem!", to znaczy, że między nią a tym dzieckiem wytwarza się poczucie przynależności. Kiedy mówimy: "Ojcze nasz" - znaczenie tych słów jest naprawdę olbrzymie. Niektórzy uświadamiają to sobie po chrzcie w Duchu Świętym i wtedy właśnie, w obliczu Bożej wielkości i Bożego piękna nie są w stanie wymówić: "Ojcze nasz".
Kiedy indziej Duch Święty ukazuje nam Boga Ojca w inny sposób: przez Jego miłość, czułość, delikatność, słodycz. W obu przypadkach Duch Święty ukazuje nam prawdziwe oblicze Boga. Bóg jest wielki, potężny i wszechmocny, ale jest też czuły, delikatny i pełen miłości. To tylko my - stworzenia - nie potrafimy ogarnąć całej Bożej rzeczywistości. Fenomenolodzy zajmujący się religią twierdzą, że Bóg jest jednocześnie tajemnicą przerażającą i słodką.
Maryja znała Boga bardzo dobrze. Jej wizję Boga znajdujemy w "Magnificat". To wizja bardzo rozległa, Maryja nazywa Boga "Panem", "Wszechmocnym", "Świętym". W imionach, które Mu nadaje, zawiera cały sens Bożej nieskalaności, Jego nieograniczenia. Jednocześnie jednak Maryja znała Boga jako "swojego Zbawiciela" - Jej Zbawiciela. Użycie wyrazu "mój" ma bardzo ważne znaczenie. Ten wielki, Święty Bóg jest mój! Jest moim zbawieniem! Czasem więc Duch Święty ukazuje nam tę inną twarz Boga złożoną z miłości, czułości i delikatności. "Gdzie nam do tych ludzi, którzy mają takie wspaniałe doświadczenia" - powiecie słusznie. Muszę wam jednak powiedzieć, że nawet osoby cieszące się takim poznaniem Boga nie mogą długo przeżywać swojego stanu. Na to, by cieszyć się Bożą rzeczywistością, mamy całą wieczność. Teraz też możemy na krótką chwilę radować się naszym Bogiem, ale musimy zaakceptować rzeczywistość.
W naszej modlitwie występują różne okresy. Oprócz radości doświadczamy też zniechęcenia. Przychodzi ono z powodu naszych błędów i zaniedbań, czasem przychodzi też z woli Bożej. Czasami Bóg daje nam długie okresy zniechęcenia. Św. Teresa z Avila, która jest uważana za mistrzynię modlitwy, powiedziała kiedyś, że były w jej życiu takie okresy, kiedy nie była w stanie od początku do końca powiedzieć "Zdrowaś Maryjo", żeby nie pomylić się kilkadziesiąt razy.
Kiedy przychodzi zniechęcenie, czujemy się zimni jak marmur albo drewno. Mamy ochotę zająć się wtedy sprawami bardziej praktycznymi a modlitwę odstawić na bok. I wtedy właśnie powinniśmy przypomnieć sobie Dobrą Nowinę o modlitwie. W naszych sercach mieszka Duch Święty, który modli się do Ojca. Możemy więc na przykład iść na spotkanie modlitewne, na Mszę albo na nabożeństwo i powiedzieć Bogu: "Chcę do Ciebie mówić to, co mówił Jezus modląc się tym psalmem! Chcę Ci dać tę samą radość, którą On dałby Tobie, gdyby był na moim miejscu". A kiedy skończymy modlić się, możemy po prostu powiedzieć: "Amen". Amen na to wszystko, o co Duch Święty prosił dla mnie. Amen. To właśnie jest modlitwa biednych, pokornych ludzi. Duch Święty mieszkający w nas pragnie kontynuować w nas modlitwę Jezusa.
Byłem kiedyś w Afryce, w kraju, w którym wielkim problemem jest brak wody. Ludzie z wioski, w której mieszkałem, "od zawsze" chodzili po wodę bardzo daleko. Pewien misjonarz odkrył jednak, że pod wioską znajduje się zbiornik wody. Dzięki pomocy włoskiego przedsiębiorstwa zaczęto kopać studnię. Właśnie wtedy, gdy tam przebywałem, zdjęto ostatnią warstwę piasku i kamienia i zobaczyliśmy, że pod nią
rzeczywiście znajduje się woda.
W wiosce nastało prawdziwe święto. To był cud. Woda, ten cenny skarb, płynęła pod wioską a jej mieszkańcy nic o tym nie wiedzieli. Czy wiecie, co mam na myśli? Niektórzy chrześcijanie wędrują bardzo daleko chcąc nauczyć się modlić. Spotkałem takich chrześcijan w Tajlandii. Wyjechali z Europy, z Włoch i chcieli nauczyć się modlić od mnichów buddyjskich. Po tym spotkaniu rozpłakałem się. Co dzieje się z krajami chrześcijańskimi, z naszymi wspólnotami? Co się stało, że ludzie w poszukiwaniu modlitwy udają się aż tak daleko, podczas gdy dzięki Duchowi Świętemu mają modlitwę w swoich sercach?
Wielu chrześcijan stwierdza, że Ewangelia jest zbyt trudna, by można żyć według niej we współczesnym świecie. Ci chrześcijanie pytają: "Jak uniknąć nienawiści, jeśli wokół tyle bezprawia i przemocy? Jak wypełniać zasady ewangeliczne nie ryzykując głową?" Mają rację. To niemożliwe. Przykazania, zasady ewangeliczne są dla nas bardzo trudne, są ponad nasze siły. Ale przecież otrzymaliśmy moc! Moc modlitwy, moc błagania. Dzięki niej właśnie możemy otrzymać to, czego nie jesteśmy w stanie "wypracować" sami opierając się o naszych ludzkich siłach. Modlitwa jest naprawdę wielką tajemnicą.
Istnieje jednak pewien szczególny rodzaj modlitwy. To modlitwa wstawiennicza, orędownictwo. Duch Święty oręduje, wstawia się za nami. Święty Paweł nazwał Go Wielkim Orędownikiem, błagającym Boga razem z Jezusem - Wielkim Orędownikiem. Bóg zwrócił Hiobowi Jego poprzednie bogactwa, ponieważ Hiob wstawiał się za swoimi przyjaciółmi. Jezus otrzymał od Boga wszystko, ponieważ orędował za grzesznikami (zob. Iz 53, 12).
Modlitwa wstawiennicza jest niejako "bardziej do zaakceptowania" przez Boga. Kiedy więc w modlitwie czujecie, że Pan jest z takiego czy innego powodu rozgniewany na was, na waszą grupę modlitewną, na waszą wspólnotę, parafię czy Kościół, nie mówcie tego natychmiast Bogu. Powiedzcie to ludziom i poproście, by się modlili. Bóg musi znaleźć pośredników wśród nas. Gdy prowadzimy ludzi jak Mojżesz, musimy zachowywać się tak, jak on. Chciałbym podsumować te rozważania tekstem napisanym przez Anielę z Foligno, która pisze do jednej ze swych córek duchownych: "Jeśli chcesz zacząć otrzymywać Światło Boże - módl się. Jeśli już osiągnęłaś doskonałość słowa i pragniesz, by to światło wstąpiło w ciebie - módl się. Jeśli chcesz otrzymać nadzieję módl się. Jeśli chcesz pozyskać dla siebie posłuszeństwo, sprawność, jedność, siłę - módl się. Na którykolwiek kierunek się zdecydujesz - módl się. Im bardziej jesteś kuszony, tym więcej powinieneś poddawać się modlitwie".
Taki jest więc sens twojej stałej modlitwy - zasługujesz na to, by być kuszonym. Sensem i celem twojej stałej modlitwy jest także to, że zasługujesz na to, by być uwolnionym od pokus. Modlitwa naprawdę daje ci światło, uwalnia cię od pokus, upiększa cię i niesie cię bliżej Boga. Amen.
Tłumaczyła: Marta Rogozińska |
|
| Lista konferencji i kazań |
|
|